16 października 2011

Niedziela:)

Świetny dzień;) Chociaż przebiegł zupełnie inaczej, niż zaplanowałam...:)
Miałam w planach jechać do Rzeszowa na otwarcie Millenium Hall... W sumie to ja tak średnio o tym marzyłam, ale siostra nalegała, więc czemu nie? W ostatniej chwili wczorajszego wieczora mamuśka powiedziała jednak NIE^^ No trudno... Mogłyśmy za to pospać trochę dłużej, niż zwykle:) Obudziłam się po 11;) W Kościele byłam dopiero na 16, bo właściwie cały czas się uczyłam. No może trudno to nazwać nauką... Właściwie przepisywałam słówka do nauczenia się na angielski praktyczny i biznesowy, czytałam coś z rosyjskiego i tworzyłam notatkę z historii Rosji... Nie chcę od początku wszystkiego zawalić. Jest nas za dużo na roku i obawiam się, że chcą się pozbyć choć kilku osób. Głupio byłoby odpaść właściwie na starcie;) Poza tym może chociaż teraz uda mi się być "pilną"?:D Jakoś nigdy mi to nie wychodziło;) Po Kościele poszłyśmy z Jadzią do cioci. Tym oto sposobem resztę dnia i caaały wieczór spędziłyśmy bawiąc się z półtorarocznym kuzynem:D On jest kochany! Uwielbiam, jak się śmieje albo "tańczy" razem ze mną;)
Teraz siedzę z maseczką nałożoną na mordkę, popijam pyszną herbatkę i jakoś dziwnie nie chce mi się spać, chociaż dochodzi północ...;D Zastanawiam się, jak jutro wstanę:)
Mamuśka zrobiła z rana przeszukanie szaf ze starymi płaszczami... Na szczęście znalazło się też coś dla mnie na czas oczekiwania na nową kurtkę;) Całe szczęście, bo zimno już straaasznie, a chodzenie w płąszczu siostry dla nas obu nie było zbyt komfortowym wyjściem;D

15 października 2011

"Studentka" xD

Hej hej:D Daaawno mnie nbie było.. Obiecywałam, że będę częściej... A tu nagle kompletny brak czasu. Wciul obowiązków plus start na studiach. Musiałam się choć troszeczkę zaklimatyzować:) Teraz po dwóch tygodniach mogę z ręką na sercu powiedzieć, że w żadnym calu nie żałuję decyzji o kierunku studiów:) Poza tym ludzie są poprostu świetni;) Co prawda jeszcze nie znamy się aż tak dobrze, ale wszystko jest na dobrej drodze^^
Mam teraz strasznie dużo obowiązków. Zajęć niby malutko... Ale popołudniami grafik też mam zapełniony:D W sumie czasami nie mam czasu nawet pomyśleć. Ale może to lepiej? Przynajmniej nie wpadają mi do głowy głupie pomysły^^ Wydaje mi się też, że trochę "wydoroślałam"^^ Hehe:)

Strasznie brakuje mi znajomych z liceum... Wszyscy się porozjeżdżali, każdy poszedł w swoją stronę szukać szczęścia... Każdy wybrał to, co chce robić. Jak chce dalej żyć. Niewielu z nas zostało na miejscu w starym dobrym Rzeszowie... Długo żałowałam, że ja nie wyemigrowałam do jakiegoś większego miasta na jakąś lepszą uczelnię... Ale zrozumiałam, że tu też mogę wiele:) Poza tym zawsze to blisko do domu. Wiele osób z mojego kierunku mieszka gdzieś daleko daleko... Tu tylko wynajmuje mieszkanko lub pokoik. Z jednej strony trochę zazdroszczę. Brak kontroli rodziców, życie na własną rękę, nauka odpowiedzialności za siebie i swoje czyny w 100%... Ale z drugiej strony... Wsłuchując się dłużej w ich problemy z właścicielami, z tym, że mieszkanie nie miało być takie jhakie jest itd. myślę, że wiele nie tracę;) Poza tym, mam zajęcia w moim rodzinnym miasteczku. Niemalże codziennie jestem tu potrzebna:) I to jest miłe i budujące:)

Plan na studiach świetnie mi się ułożył;) Mam tylko 2 wykłady w tygodniu... W poniedziałki. O 11 jestem już wolna w te dni. Wtorek i czwartek na 11. Z racji mojego kierunku tylko rosyjski i angielski:D Środa jeszcze dodatkowo informatyka z bardzo pozytywnie walniętym facetem... A piątki całkiem wolne:) Poza tym choć trochę realizuję swoje marzenia:) Śpiewam, gram... Poszerzam umiejętności językowe na dodatkowym angielskim... W liceum nie chciało mi się nic robić dla siebie. Tylko szkoła i dom. Znudzona życiem Kasia... Ewentualnie przyjaciele lub facet. Teraz jest inaczej... Chcę coś robić i nudzę się, gdy siedzę w domu całe popołudnie:D Mam nadzieję, że starczy mi sił:) Teraz duuużo bardziej lubię siebie i swoje życie:) Hah^^ Zmieniłam się;) Dokonałam tego, co uważałam za niemożliwe!:D
 Teraz musi być lepiej:) Napewno nie zawsze. I napewno nie raz powiem i napiszę tu, że wszystko się pieprzy i jest do dupy... Ale teraz mój "dół" nigdy nie trwa długo. Znajduję pozytywy i znów cieszę się życiem^^ Hah:)

Ahhh... rozpisałam się... :D No nic... Po to prowadzę tego bloga, żeby pisać to, co mi leży na sercu... A że długo mnie nie było to i notka długa:D



Buziaki i do przeczytania^^

16 września 2011

Nudny tydzień;/

Wiecie co, znudziły mi się te wakacje! Nie robię nic! Ew. sprzątam;/;/ Kompletnie NIC się ostatnio nie działo... Dziś na szczęście wyjeżdżam na weekend. Wracam w niedzielę późnym popołudniem;) Zauważyłam, że przez ten czas, kiedy mnie nie było, strasznie dużo ludzi zrezygnowało z blogowania lub zmieniło adresy;/ Szkoda... No ale może inni wytrwają lub poznam nowych ludzi, których blogi będę mogła czytać;) Dobrze, że niektórzy znajomi dalej piszą;) Sylwia, zakazuję Ci rezygnacji z bloga!;) Kocham Cię!;)

Nie będę więcej pisać, bo to i tak bez sensu^^ Macie oobrazki;D



12 września 2011

Remont;)

Witam;)

Cały weekend bez komputera. Nie było kompletnie czasu! Remont w pokoju skutecznie zajął caaały mój czas. Ale wszystko jest już prawie gotowe;) Nowe meble wstawione, a rzeczy już przeniesione do pokoju. Teraz zostało sprzątanie, sprzątanie i jeszcze raz sprzątanie;) Trzeba wszystko na półkach ułożyć itd;)

Co poza tym ostatnio się działo? W sobotę ognisko;) Nawet fajnie było, pograłam na gitarce, poszalałam trochę;) Niedziela rónież udana^^ Spotkanie z ludźmi z wakacji;)
Dziś czeka mnie sprzątanie... I chyba nawet z domu nie wyjdę... No ale jakoś to przeżyję;)

Już się nie mogę doczekać rozpoczęcia roku... Znudziło mi się siedzenie w domu... A poza tym chcę wreszcie poznać nowych ludzi;) 
Trzymajcie się cieplutko! Buziaki! I do poczytania;)

8 września 2011

Wielki powrót?^^

Cześć Kochani!;)

Wiem, że nie było mnie baaardzo baaardzo dawno.. ale uprzedzałam, że nie będę miała dostępu do internetu...

Ostatnie 2 miesiące minęły mi straaasznie szybko... Spróbuję w wielkim skrócie napisać, co się działo, bo jakbym zaczęła pisać dokładniej, to tydzień by mi to zajęło^^

Wakacje pomaturalne- najdłuższe wakacje w życiu. Większość moich znajomych zajęła się pracą lub wyjechała gdzieś za granice lub gdzieś po prostu odpocząć. Ja natomiast miałam połączenie jednego z drugim^^
Cały czerwiec jak wiecie spędziłąm w domu. Wyjeżdżałam włąściwie tylko na próby przed koncertem...
23 czerwca czyli w Boże Ciało śpiewałam sobie na koncercie. Po nim był bankiet, na który już nie pojechałam. W końcu w piątek rano rozpoczynał się mój "maraton" wakacyjny^^

24 czerwca rano wyjechałam do Kątów... To małą miejscowość w okolicach Jasła. Beskid Niski;) Piękne widoki... My jako opiekunowie- animatorzy byliśmy tam dzień wcześniej niż nasi kochani uczestnicy. Sprzątnęliśmy ośrodek, podzieliliśmy się zadaniami na następne ponad 2 tygodnie, umiejscowiliśmy się w pokojach no ioczywiście długo długo rozmawialiśmy i planowaliśmy nadchodzący czas;) Skoro świt zaczęły przyjeżdżać dzieciaki;) Miałam pod opieką 12 świetnych dziewczynek... Czas z nimi- niezapomniany^^ Kadra prześwietna... Całe 18 dni bez żadnej kłótni!;) Jakby tak mogło być zawsze... hehe:)

12 lipca pojechałam już na drugi turnus. Miałam być muzyczną w Trzebusce. To jest niedaleko Rzeszowa... Miałam około 25km z domu;) Tam już z racji tego, że miałąm gitarę, grupy mieć nie mogłam.. Hehe;) Uczestnicy byli tylko 2 lata młodsi ode mnie;) Bywało różnie... Brakowało mi moich dzieciaków, przyjaciół z wcześniejszego wyjazdu, ale jaoś sobie radziłąm^^ Z kadrą czasem nie było fajnie, ale ogólnie dało się wytrzymać;) Za to uczestnicy byli prześwietni, przemili i super się z nimi dogadywałam;)

4 sierpnia wybrałam się poraz kolejny na pieszą pielgrzymkę z Ryesyowa na Jasn Górę^^ Wyśmienite 10 dni! Byłąm tam z siostrami i koleżanką;) Szłam w grupie muzycznej, więc śpiewając często zapominałam o bólu nóg który często był ogromny;/ Szkoda tylko, że w tym roku nie było ze mną Sylwii;( No ale trudno... Noclegi w stodołach, nasze świrowanie, szaleństwa na postojach i wspólne przygotowywanie śniadań, wieczorne zanoszenie ciężkich bagaży^^ Było genialnie! Ja chcę już następną pielgrzymkę;)

16 sierpnia znów do Trzebuski;) Tym razem tylko 6 dni... Weryfikacja^^ Na całe szczęście zaliczona;)

22 sierpnia Czarna Sędziszowska- znów jako muzyczna;) Tym razem były całe rodzinki;) Czasem było trudno przemówić do starszych osób tak, żeby mnie słuchali... Za to z dzieciaczkami małymi było lajtowo^^

29 sierpnia pojechałam do babci na tydzień, bo jej na początku wakacji to obiecałam;)

Do domu wróciłam 3 września po południu;)

Jeszcze co się działo w międzyczasie?:) 3 śłuby, na których śpiewałam, 1 wesele... Kilka kłótni, kilka spotkań po latach... Podróże ze znajomymi (raz wyleciał nam przed koła koń xD), koncert... Poznałam wielu świetbych ludzi i w sumie mimo zmęczenia i codziennego wstawania przed 7 chętnie cofnęłabym czas o te 2 i pół miesiąca, żeby przeżyć to jeszcze raz:)

Wczoraj byłam spotkać się z koleżanką i na zakupach;) Miło spotkać koleżankę z ławki po 3 miesiącach^^ Kupiłam sobie kilka ciuszków... Boję się trochę tego, co czeka mnie od października... Dziwnie się czuję, kiedy całe rodzeństwo odrabia lekcje, wychodzi wcześnie rano do szkoły, a ja mogę spać dłużej;)
Robimy remont pokoju;) Wszystko jest rozwalone:) Może dziś już wszystko skończymy... Oby;)

Ahhh... Jestem wdzięczna każdemu, kto o mnie nie zapomniał przez ten caaaały długi czas:) Teraz będę w miarę systematyczna:D Zaraz spróbuję poczytać i pokomentować wasze blogi;) Jeszcze wrzucę kilka obrazków i spadam;) Dziękuję bardzo bardzo za pamięć;)
 Kocham Was!;***

21 czerwca 2011

Dziwny jest ten świat;(

Hej. Przepraszam, że mnie non stop nie ma, ale ostatnio właściwie ani momentu nie marnuję. Ciągle jest jakaś robota, dogrywanie terminów, próby, przygotowania, malowanie, śpiewanie, wymyślanie scenariuszy spotkań, jednym słowem wielkie przygotowania. Nie wiem, w co ręce wsadzić;( W czwartek już koncert, w piątek wyjazd, nie wiem, czy jeszcze zdążę tu się pojawić przed wakacjami, które w większości spędzę w miejscach, gdzie o internecie nawet pomarzyć nie można:( Pewnie po wakacjach będę nadrabiać zaległości.

Dziś dzień miał być taki miły i przyjemny, tymczasem wyszło jak wyszło:( Dowiedziałam się, że mój przyjaciel leży w szpitalu. Wczoraj oberwał szklaną butelką w głowę! Całą twarz ma porozcinaną... Ludzie! Jak można być takim debilem, żeby rzucać w kogoś szkłęm?! W głowie mi się to nie mieści!! Jutro chciałabym pojechać do szpitala i spędzić z Nim chwilę, ale nie wiem, czy znajdę czas:( To nie fair! To jest dla mnie w tej chwili ważniejsze, niż próba... W ogóle, to nie mam czasu na spanie znów i nie jest już ze mną za dobrze, dlatego pomimo wielu niepokończonych spraw dziś się choć chwilę prześpię. Może inni to zrozumieją... Może uda mi się pogodzić wszystko i dograć czas.

Obiecałam Sylwii wczoraj, że dodam kilka obrazków, które mogą jej się spodobać, więc proszę bardzo:








Przyznaję bez bicia, że obrazki były wybierane trochę przypadkowo i losowo, ale nie chciało mi się wybierać i gtracić czasu...


No to chyba na tyle. Trzymajcie kciuki w czwartek, żeby na koncercie wszystko poszło ok, żebym nie pozabijała dzieciaków, którymi mam się opiekować i żebym nie ześwirowała do piątku przez brak czasu^^
Trzymajcie się cieplutko i w razie jakby mnie już nie było, to UDANYCH WAKACJI!;);** 



13 czerwca 2011

Bolą noooogi!^^




Hej Wam!
Znów muszę Was przeprosić, że mnie nie było.
Calą sobotę byłam w Rzeszowie. Było święcenie diakonów na neoprezbiterów. Znaczy na księży^^ Takie ważne wydarzenie, jak zwykły kleryczek, poczciwy chłopczyna nagle staje się księdzem i już niestety jak się śmiałam, "po nim":D Kilku znajomych kleryczków było wyświęcanych i mnie zapraszało, więc wypadało iść. Potem na sklepy, koncert, zakupy z rodzicami i zszedł caaaały dzień...
Wczoraj byłam na prymicjach u Mateusza, jednego z neoprezbiterów. Co to są prymicje? Nowy kapłan odprawia pierwszą w życiu mszę, a potem robi się mu imprezę jak wesele:) Jak to powiedział kolega: "No wiesz, to takie wesele, tylko bez panny młodej";)
Było świetnie i wybawiłam się super ze znajomymi:)
Dziś byłam na pogrzebie mamy koleżanki, jak pisałam kilka dni temu. Śpiewanie wyszło, potem był poczęstunek, i wyszło na to, że nie zdążyłam wrtócić do domu przed próbą do koncertu, który już za półtora tygodnia... Przed chwilą wróciłąm:D Najgorsze, że musiałam cały dzień spędzić w sukience i szpilkach;/ To już dwa dni i stopy odpadają;/ Muszę wymoczyć i posmarować stópki i może jutro będzie ok:D
Idę spać, więc wasze posty poczytam jutro, obiecuję!;):*:*:*